
Sprawdź letnią ofertę szkoleń dla mechaników ciężarówek
2012-12-17
Niedawno przedstawiono rezultaty trzyletnich badań i testów prowadzonych w ramach projektu SARTRE (Safe Road Trains for the Environment), finansowanego ze środków Unii Europejskiej. Na zlokalizowanym w Szwecji torze testowym Volvo przedstawiciele Komisji Europejskiej oraz eksperci w dziedzinie techniki transportu mieli okazję zobaczyć w działaniu w pełni funkcjonalny bezprzewodowo połączony pociąg drogowy. Kolumnie przewodził samochód ciężarowy Volvo FH, za którym w bliskiej odległości podążał drugi samochód ciężarowy Volvo i trzy samochody osobowe. Największym problemem jest utrzymywanie stałej, niewielkiej odległości między pojazdami. Przez okres trzech lat budowano pojazdy testowe, systemy łączności pojazd-pojazd i czujniki umożliwiające kontrolowanie pojazdów znajdujących się w najbliższym otoczeniu. Obecnie te techniczne osiągnięcia pozwalają integrować kilka pojazdów w jeden pociąg drogowy, zdolny do płynnego poruszania się w sąsiedztwie innych pojazdów po autostradach. Cała kolumna jest połączona za pośrednictwem łącza bezprzewodowego, które gwarantuje, że pojazdy znajdujące się z tyłu poruszają się precyzyjnie po torze jazdy lidera – tak jakby pociąg drogowy składał się z pojedynczego pojazdu. Dzięki temu kierowca pojazdu „holowanego” może się odprężyć, a nawet czytać książkę albo oglądać telewizję, podczas, gdy jego samochód „sam jedzie”.
– Odstępy między pojazdami są znacznie mniejsze niż ma to miejsce normalnie w ruchu drogowym, jednak jazda w takiej kolumnie jest równie bezpieczna, a nawet bezpieczniejsza, ponieważ to nie ludzie, lecz szybkie komputery reagują na najmniejsze nawet zmiany stanu któregokolwiek pojazdu składowego – wyjaśnia Andreas Ekfjorden, menedżer odpowiedzialny za część projektu SARTRE realizowaną przez Volvo Trucks.
Jednym z najważniejszych obszarów odpowiedzialności Volvo Trucks w projekcie było określenie, jakie dokładnie informacje muszą być transmitowane przez pociąg drogowy, by inne pojazdy mogły podążać za prowadzącym go samochodem ciężarowym.
– Wszystkie pojazdy wchodzące w skład pociągu drogowego są wyposażone w zamontowaną na dachu antenę odbierającą sygnały z komputera pojazdu prowadzącego. Na przykład, jeżeli lider zaczyna hamować, pozostałe pojazdy również rozpoczynają hamowanie dokładnie w tej samej chwili – wyjaśnia Andreas Ekfjorden.
Mimo że projekt SARTRE zaowocował powstaniem w pełni funkcjonalnych prototypów pociągów drogowych, nadal pozostają trudności, które należy przezwyciężyć. Konieczne jest kontynuowanie prac w kierunku zwiększenia niezawodności, której poziom musi być porównywalny z niezawodnością autopilotów w lotnictwie. Dopiero wtedy pociągi drogowe zyskają status realnego rozwiązania transportowego na drogach publicznych. Innym, wciąż nie pokonanym wyzwaniem jest odłączanie się pojazdu od konwoju (przejście na kierowanie bezpośrednie) i na odwrót. Ponad wszelką wątpliwość musi być wiadome, kto jest odpowiedzialny za pojazd podążający i kiedy ta odpowiedzialność jest przekazywana. To problem natury nie tylko technicznej. Bardzo dużo zależy od akceptacji kierowcy i niezbędnego poczucia bezpieczeństwa. Kolejnym istotnym aspektem jest ustawodawstwo, które musi zostać odpowiednio dostosowane. Zgodnie z Konwencją Wiedeńską, brak kontroli nad własnym pojazdem jest sprzeczny z prawem. A to oznacza, że zautomatyzowana jazda jest niedozwolona. Szacuje się, że wprowadzenie zmian w Konwencji Wiedeńskiej i prawodawstwie poszczególnych państw członkowskich Unii Europejskiej może zająć około 10 lat.